Brak komentarzy

Wspinaczka w Sokolikach

Na początku maja, wraz ze znajomymi postanowiłem powspinać się w „skałach”.

Wybór padł na Sokoliki.

Zgodnie z prognozami mogliśmy spodziewać się słońca i temperatury rzędu 20 stopni. W istocie tak było, poza dwoma wyjątkami.

Pierwszym była noc.

Temperatura spadła do około 5 stopni Celsjusza, a ja w swym śpiworze o poziomie komfortu +20 myślałem, że zamarznę. Nie miałem zimowych rzeczy. Ubrałem wszystko co kryło się w plecaku, a mimo to z zimna, przespałem zaledwie 3 godziny. Około 7 rano postanowiłem wyjść z namiotu i pójść na gorącą herbatę.

Mimo krótkiego snu, po śniadaniu, pełni pozytywnej energii, ruszyliśmy w stronę skał.

DSC05221

„Lecimy na wspin!”

Słońce grzało niemiłosiernie.

Poza wyjątkiem drugim.

Przy samych skałach wiał przenikliwy wiatr! Oczywiście nie zabrałem z namiotu nawet bluzy. Tak oto, przez resztę dnia dalej się „hartowałem”.

Zgodnie z odwieczną, zasadą: „w górach pogoda zmienną jest”, warto wyposażyć się w całą gamę odzieży, nawet kosztem dodatkowych kilogramów na plecach ;).

Zaczęliśmy od kilku łatwiejszych „dróg”, które poznałem rok wcześniej. Po rozgrzewce znalazłem już inną – trudnością odpowiadającą moim możliwościom. Długa płaska ściana, „okaleczona” wąskimi rysami. Robiła wrażenie. Pokonałem ją niestety nie flashem, odpadając w połowie. Jej przejście zajęło mi sporo czasu, ale przede wszystkim kosztowało wiele wysiłku fizycznego i psychicznego, co miało swe następstwa później…

nitówka

Odpadnięcie od ściany

„Kurtykówka” – ostatnia droga, którą miałem pokonać tego dnia. Dwukrotnie, krótsza od opisywanej poprzedniczki, jednakże wyceniona podobnie, na „VI”. Czułem już zmęczenie. Nie chciałem podjąć wyzwania, jednakże uległem namowom znajomych. Już od początku napotkałem trudności. Dotarłem do newralgicznego punktu, na wysokości przedostatniego spit-u i… odpadłem. Nieznacznie poobdzierałem ręce. Chciałem już odpuścić, zjechać w dół. Dłonie i nogi odmawiały posłuszeństwa. Po raz kolejny ochoczo zachęcany przez znajomych, odpocząłem chwile na linie w powietrzu i podjąłem jeszcze jedną próbę.

Gdy już wydawało się, że przeszedłem najgorszy moment i miałem wpiąć ekspres, nagle nogi postawione na płaskiej ścianie „wyjechały”… Poleciałem głową w dół, zahaczyłem nogami o linę, obróciło mną, po czym uderzyłem w skałę bokiem ciała. Ułamek sekundy. Spadłem około 3 metrów, obdzierając mocno tylko kostkę. Miałem naprawdę sporo szczęścia…

DSC_0480

Po tym niefortunnym wypadku wszyscy wróciliśmy do „bazy”. Tam czekał na nas Michał, który przybył rowerem z Wałbrzycha, ale to już inna, równie ciekawa historia… 😉

Wschód słońca

Wieczorem wspólne ognisko, a następny dzień postanowiłem zacząć od wschodu słońca na Sokoliku. Najbardziej niesamowite wrażenie tworzy natura budząca się do życia tuż przed samym wschodem. Chóralny śpiew ptaków trwa około kilkunastu minut i kończy się wraz z pierwszymi promieniami słońca, które idealnie wkomponowują się w ten niesamowity spektakl.

DSC_0622

Strach przed upadkiem

Po wypadku nie czułem komfortu psychicznego podczas dalszego wspinania. Już nie towarzyszyło mi uczucie tak pożądanej adrenaliny, lecz strach. Brak pewności, czy przy kolejnym ruchu, źle postawione nogi, znowu nie zawiodą. Wróciłem na feralną Kurtykówkę i dla odblokowania się, zrobiłem ją stylem na „wędkę” – rzeczywiście pomogło.

DSC_0625

Żeby nabrać pewności we wspinaczce, musiałbym częściej jeździć w skały. Czy będę? Zobaczymy. Nie traktuje tego ambicjonalnie, raczej jako formę rozrywki, relaksu, spędzenia wolnego czasu ze znajomymi. Ostatni wyjazd pokazał jednak, że żeby faktycznie czerpać radość, ze wspinaczki warto maksymalnie zniwelować niebezpieczeństwo i kiedy zachodzi taka potrzeba założyć kask, który może uratować nam życie.

Pomocne definicje:

Flash – jest to jeden z wielu stylów wspinaczki, w którym drogę przechodzimy w ciągu, bez odpadnięcia, korzystając wcześniej jedynie z doświadczenia i porad innych osób.

Spit – służy do osadzania stałych punktów asekuracyjnych w ścianie skalnej. Do niego wpinamy ekspresy, co doskonale widać na załączonym filmiku.

Ekspres – dwa karabinki połączone taśmą, służące do mocowania liny przy punktach asekuracyjnych.

Wspinaczka na wędkę – rodzaj asekuracji, w której lina przechodzi przez stanowisko asekuracyjne, znajdujące się nad wspinaczem. Po odpadnięciu od ściany wspinacz zatrzymuje się praktycznie w tym samym miejscu, w którym odpadł. W czasie wspinaczki skalnej, co do zasady nikt tym stylem nie pokonuje dróg.

Wspinaczka z dołem – czyli wspinaczka z asekuracją dolną – to wspinanie w zespole dwuosobowym, w którym osoba wspinająca się jest przywiązana do końca liny i, w miarę wspinania się po drodze wspinaczkowej do góry, wpina linę do pośrednich punktów asekuracyjnych.

Droga wspinaczkowa – trasa wytyczona, w celu pokonania drogi górskiej czy skałkowej. Ma swoją nazwę, określoną trudność i przebieg.

Kurtykówka – drogi w skałach są odpowiednio oznakowane i opisane. I tak każda z nich ma swoją nazwę. Przyjmuje się, że nadaje ją autor pierwszego przejścia. Druga opisywana w tekście określana jest mianem „Nitówki”.

Wycena dróg – w skałach wspinaczkowych przyjmuje się różne wyceny trudności dróg. W Sokolikach używamy tzw. skali krakowskiej.

Sokolik – drugi co do wysokości szczyt w Sokolich Górach, w Rudawach Janowickich.

 

 

Dodaj komentarz